Press enter to begin your search

Hasztagi – Jak nie dawać hasztagów z dupy?

Dopiero niedawno odkryłam, że istnieją ludzie, którzy profesjonalnie zajmują się uczeniem innych ludzi Instagrama. Nie ukrywam, że byłam w ciężkim szoku, a kwoty jakie trzeba płacić za szkolenia przerastają moje wyobrażenie o świecie. Tymczasem chcę Wam doradzić, jak koleżanka koleżance. Bo jest coś, co sprawdziłam i mi zadziałało – to może zadziała też u Ciebie? Pokażę Ci jak można znaleźć hasztagi dla siebie i jednocześnie jak nie dawać hasztagów z dupy.

A od kiedy jesteś taką ekspertką?

Nie jestem. Wszyscy profesjonaliści cisną, że hasztagi muszą być i muszą być dobre, a ja zawsze dawałam hasztagi podczas pisania po prostu na bieżąco z głowy (czyli z dupy). Później dziwiłam się, że mam wejść z hasztagów po 80. Usiadłam więc sumiennie i przygotowałam się do tego tematu jak należy. Liczba wyświetleń z hasztagów wzrosła do 5tys.

Jak znaleźć hasztagi dla siebie?

Po co Ci Instagram?

Ustal po co Ci Instagram. Kto ma Cię obserwować i po co. Jeśli tworzysz swetry, czapki, torby, bambosze i takie zdjęcia królują na Twojej stronie – to zastanów się po co je pokazujesz? Chcesz je sprzedać? Czy chcesz mieć kontakt z koleżankami po fachu? Chcesz co jakiś czas przemycać treści edukacyjne, czy nauczanie i robienie wzorów to Twój główny cel? Czy promujesz jakiś określony styl życia, w który Twoje robótki po prostu się wplatają? Czy opisy pod zdjęciami (bo kurna musisz je robić zawsze!) mają dotyczyć produktu, jako artykułu do sprzedaży? Piszesz o życiu, a ewentualne zamówienia przyjmujesz bez zachęcania, tylko dla tych, którzy odważą się zapytać?

Jeszcze milion pytań mogłabym Ci zadać. W sensie – Ty sama powinnaś szczerze do tego usiąść. Bo tylko na tej podstawie za pomocą hasztagów dotrzesz do osób, na jakich Ci zależy. Sprzedając, prowadząc sklep, przyjmując zamówienia powinnaś się skupić na kliencie. Prowadząc galerię sztuki dziewiarskiej skupisz się na estetyce i kreacji, tworzeniu klimatu. Udostępniając treści ciekawe dla innych dziewiarek będziesz używać zupełnie innych hasztagów.

Po co ta gadanina skoro szukamy hasztagów?

Bo musisz wiedzieć jakich hasztagów szukasz, żeby je znaleźć. Jakże to odkrywcze! Ale odkryłam to dopiero, kiedy szukałam swoich. Bo musiałam się zastanowić dla kogo ja to robię? Dla klientów? Dla koleżanek? Czy dla ludzi podziwiających kolorowe zdjęcia? Czy ważne jest dla mnie to, żeby byli oni z Polski, czy jest mi to obojętne?

I przede wszystkim – musisz patrzeć od strony kogoś, kto obserwuje, a nie tworzy – wchodząc w hasztag chcesz znaleźć coś na ten temat. Wchodząc w #leniwasobota nie szukam przecież ręcznie robionych naszyjników! A że akurat sobie go opublikowałaś w sobotę… kogo to obchodzi? Wchodząc w #leniwasobota liczyłabym na zdjęcia ludzi na hamakach i jachtach, żeby się trochę pokatować widokiem szczęśliwych i wypoczętych ludzi w tropikach. Beznadziejny przykład w sumie. Ktoś w ogóle kiedykolwiek wszedł na ten hasztag? …

No dobra, weszłam ja 5min temu. Ma ponad 14 tys zdjęć! I… nie ma tam ludzi na hamakach… cóż za rozczarowanie.

#leniwasobota

Koniec eksperymentu.

Zatem wchodząc w #rękodziełoartystyczne szukałabym czegoś, co skradnie moje serce i jest niepowtarzalnie piękne. Aż boję się sprawdzić co tam jest.

#rękodzieloartystyczne

No nie jest tak źle. A teraz konkurs: „Jakie zdjęcie tu nie pasuje?”. Jak w przedszkolu: „Który z elementów nie pasuje do pozostałych?”. Albo dosadniej: „Które ze zdjęć zupełnie nie pasuje do kategorii?”. Myślę, że każdy zgadnie (to zdjęcie ma 7 lajków, czyżby dlatego, że nie trafiło do grupy docelowej?)

Jakich hasztagów nie używać?

Nie chodzi mi tylko o te zakazane przez sam Instagram (które znajdziecie klikając TUTAJ), ale o te, które nic Ci nie dadzą.

  1. Hasztagi za duże. Odruchowo tworząc rękodzieło wpisujesz #handmade (ale on ma ponad 172 MILIONY zdjęć! a kiedy to czytasz to pewnie o co najmniej milion więcej!). Nikt nie kliknie w Twoje zdjęcie, bo jesteś tam jak piękne ziarenko piasku na dnie oceanu!
  2. Hasztagi z dupy wzięte, bo już inaczej nie umiem tego nazwać.

To klasyczny przykład wstawiania hasztagów w stylu „co ślina na język przyniesie”, albo „pokaż paluszkiem co widzisz na obrazku”. Rozłożymy to na czynniki pierwsze.

#kwiat (243tys zdjęć), #kwiatki (173tys.), #kwiaty (1,5 miliona zdjęć) – nie wiem, dlaczego ktokolwiek miałby wejść na ten hasztag i ostatecznie zachwycić się zdjęciem chusty, gdzie kwiat jest jakimś skrawkiem kadru i nie oszukujmy się… całkiem marny ten kwiat. W sumie nawet po zdjęciach w tych hasztagach widać, że ludzie dają ten hasztag wszędzie tam, gdzie choćby 2 piksele obrazka zajmuje listek.

#plant – bo tacy jesteśmy światowi, że po angielskiemu też umiemy. Ale w hasztagi ewidentnie nie – 11milionów plantów na tym hasztagu!

#roślinka – bo przypomniało mi się, że jestem jednak z Polski, tutaj 7tys zdjęć. Niby wszystko się zgadza, ale kto miałby znaleźć nas po tym hasztagu? Jeszcze raz: Kto siada do Instagrama, szuka #roślinka i ostatecznie zaczyna obserwować konto szydełkowe?

#wiosna i #wiosna2019 – bo ja też nigdy nie chodzę na spacery, ani nie patrzę za okno, tylko wchodzę na IG żeby poszukać oznak wiosny!

#kolory i #kolorowo (oba ponad 250tys zdjęć) – w sumie weszłabym na te hasztagi, żeby się poinspirować, może weszłabym na jakieś zdjęcie, jakby mnie totalnie zachwyciło – czyli musi się wyróżniać na tle innych, ale ogólnie hasztag nie najgorszy do tego zdjęcia.

#colourfullife – ok 52 tys zdjęć, bardzo dobry hasztag.

#handmade (172 miliony zdjęć) i #hobby (15 milionów zdjęć) lub #flatlay (7 milonów) i #knit (7,5 miliona) – nie nasza liga.

#mojeżycie, #kochammojeżycie #uczęsię #idzienowe, #radość – niby fajnie się je pisze i fajnie się je czyta (jeśli ktoś lubi czytać hasztagi), ale one nikogo do Ciebie nie doprowadzą. Po prostu.

Tak, to prawda.

Hasztag Ci nie wejdzie, jeśli zdjęcie jest dupiane. Jak ma sobie milion filtrów, kolory jakieś nienaturalne. Odrzucają zdjęcia robione w nocy i z dala od okna. Czasami widzę tak piękne rzeczy, ale nikt nie przyłożył się do zrobienia im godnego zdjęcia.

Na YouTube jest milion tutoriali jak zrobić dobre zdjęcie, albo chociaż LEPSZE zdjęcie. Są konta na instagramie, które uczą tego za darmo! Np. @kobiecafotoszkola – to już na prawdę trzeba być śmierdzącym leniem, żeby z tej wiedzy nie korzystać, bo ona dosłownie leży na ulicy. No chyba, że tak na prawdę nie chcesz mieć wejść na profil?

To jak znaleźć hasztagi dla siebie?

Jak już wiesz co chcesz robić i po co, i z czym Twój Intagram nadaje się do zjedzenia, a zdjęcia są co najmniej na akceptowalnym poziomie, to zacznij szukać hasztagów.

Wchodzisz na kompie na instagram, bo na telefonie to się idzie zajechać. Przygotuj sobie hasła wokół których chcesz się kręcić. Np. robisz torby ze sznurka bawełnianego w celach sprzedażowych, klientów szukasz w Polsce, ale zdjęcia są na tyle fajne, że nie przeszkadzają Ci zagraniczni obserwatorzy.

Szukać będziesz czegoś wokół:

  • rękodzieła (bo chcesz, żeby kupił to ktoś doceniający pracę rąk),
  • sprzedaży (bo w sumie to bardzo chcesz to sprzedać),
  • szydełka (bo lubisz mieć na insta koleżanki po fachu),
  • hasła „crochet” (bo masz fajne zdjęcia, które na pewno zainspirują też ludzi nie znających polskiego).

I tam do góry wpisujesz najpierw #(tutaj pożądana fraza) i jedziesz tym suwaczkiem po prawej i szukasz takich hasztagów, które mają fajne ilości zdjęć. Wypisujesz sobie na kartce lub w notatniku na kompie hasztag, który wydał Ci się interesujący wraz z liczbą zdjęć w tym hasztagu.

Jak skończysz wyszukiwanie hasztagów (zakończ mając ok 40-50), zacznij je wpisywać i patrzeć jakie tam są zdjęcia. Być może coś było fajne, dobrze brzmiało, ale w środku są jakieś treści z dupy.

Czemu taka ważna jest ilość zdjęć w hasztagu?

Bo jak wybierzesz sobie same hasztagi mające powyżej pół miliona zdjęć, to znikniesz jak cudowny i idealny pojedynczy kwiatek w polu rzepaku. W polu idealnych pojedynczych kwiatów. Zostaniesz zeskrolowana, albo nawet nikt do Ciebie nie dojedzie.

Wybierz na start małe hasztagi do 50 tys (polskie to nawet ok tysiąca już są spoko). Jeśli nie zadziała, to spróbuj większych, ale nie celuj od razu w miliony.

Sprawdź, co się stało.

Wstawiłaś hasztag i co dalej? Po upływie doby zobacz co się wydarzyło (nie ma sensu robić tego wcześniej i nie ma sensu robić tego później). Kliknij w dany hasztag i spróbuj się w nim poszukać. Jesteś w „Najpopularniejszych”? Nawet jeśli musiałaś kilka razy przejechać po ekranie, żeby się tam znaleźć, to jeśli tam jesteś, to już jest dobrze. Jeśli nie, to wejdź w „aktualne” i szukaj się, szukaj, szukaj – aż znajdziesz. Pomyśl dlaczego Twoje zdjęcie nie dostało tyle serduszek ile chciałaś? Jak prezentuje się na tle otoczenia? Czy zachęca do kliknięcia? Sama byś w nie kliknęła? Czy wyróżnia się? Przyciąga? Zaskakuje? Czy sama zeskrolowałaś swoje zdjęcie, bo Tobie też umknęło w pierwszym momencie?

Jeśli nie umiesz spojrzeć obiektywnie, poproś kogoś (np. siostrę, męża, sąsiadkę, sąsiadkę siostry męża), kto nie ma pojęcia jakie dałaś zdjęcie, żeby przejrzał ten hasztag. Jakie zdjęcie mu się podobało, dlaczego je wybrał w tym hasztagu?

Przygotuj sobie zestaw.

W notatniku, albo innej aplikacji na telefonie. Upewnij się, że przepisując nie zrobiłaś litertówek. Tak – wstawiaj wszystkie 30. Ja zmieniałam czasami hasztagi obcojęzyczne, ale polskie wstawiałam zawsze (bo na tych wejściach najbardziej mi zależało). Były takie „betonowe”.

Wśród betonowych hasztagów powinien się znaleźć też Twój własny. Gdy ukradną Ci konto, przyda się do szukania swoich postów, albo nazwy osoby, która Ci ukradła konto i zmieniła Twoją nazwę. Co mam na myśli? Jeśli masz nick @dzikakangurzycadziergajakszalona to robisz sobie #DzikaKangurzycaDziergaJakSzalona albo skrót #DzKaDzJaSz – ta dam! Nikt Ci tego # nie ukradnie, wiesz?

Zestaw powinnaś mieć na każdą okazję. Nawet jeśli robisz tylko bawełniane torby na szydełku i na każdym zdjęciu jest taka torba, to zawsze warto chociaż kilka hasztagów zmienić, żeby nie stać w miejscu i nie pokazywać się wciąż tym samym osobom. Jeśli czasami robisz sweter, czasami czapkę, a czasami koc to sprawa jest bardziej oczywista – część hasztagów będziesz zmieniać w zależności od zdjęcia. Odkrywcze, wiem.

Magia kont repostujących

Może się zdarzyć tak, że szukając hasztagów trafisz na hasztag konta, które repostuje cudze zdjęcia. Co robi? Bierze sobie Twoje zdjęcie, publikuje u siebie (zgarnia lajki za Twoje foto), ale podpisuje

„Hej to cudo zrobiła @dzikakangurzycadziergajakszalona! Wpadnijcie do niej koniecznie, ma piękny profil, zajebiaszcze torby ze sznurka!”.

Wtedy osoba, która nie chce szukać torby po hasztagu, tylko po prostu kocha rękodzieło, klika, że chce obserwować takie konto, które promuje rękodzieło i ma wszystko na tacy. Ramki na zdjecia – nie interesuje mnie. Naszyjnik – ale fajny, ale po co mi? Ceramika – ale śliczna! Ale 80zł za talerzyk nie dam. Torba bawełnina – ale faaaaajne! Koniecznie chcę taką mieć! Skąd oni to wzięlli? @dzikakangurzycadziergajakszalona KLIK!

Nie mam pojęcia o rękodzielniczych kontach repostujących, ale korzystając z kont repostujących pamiętaj, że mają swoje wymagania. Czasami nie wystarczy hasztag – trzeba np. jeszcze ich obserwować, albo jeszcze o nich wspomnieć w treści. Trzeba sobie sprawdzić zasady. Albo od razu dawaj wszystko dla bezpieczeństwa.

No dobra, jeny… Poszukałam i znalazłam trzy:

@polscy_tworcy_rekodziela

@rekodzielo_pl

@recznierobione_pl

Dlaczego podałam to konto, chociaż jest nieaktywne? Bo namęczyłam się ze zrobieniem print scrina. A tak serio, to – to konto wygenerowało hasztag #recznierobione_pl. I chociaż wydawać by się mogło, że skoro konto repostujące już się nie bawi w swoją robotę, to hasztag jest martwy. Moim zdaniem wcale nie – gdybym chciała coś kupić i zobaczyła, że istnieje #recznierobione_pl, to bardzo chętnie bym w niego zajrzała. Więc o ile konto poszło spać, to hasztag jest jak najbardziej użytkowy.

Zagraniczne konta repostujące

To już jest wysoka liga, ale myślę, że wato próbować! Znalazłam takie: @ourmakerlife aby opublikowali Twoje zdjęcie musisz dodać #ourmakerlife lub #oml2019.

Nieoczywisty repost

Zawsze startować jeszcze możesz w nieoficjalnych zawodach – np. chwalić się włóczką jakiej użyłaś, albo szydełkiem, drutami. Oznaczasz wtedy producenta danej broni (albo pośrednika, czyli sklep) z szansą, że zdjęcie przypadnie im do gustu i opublikują Twoje zdjęcie u siebie. Czemu? Bo mają zdjęcie za free promujące ich produkty, a Ty masz nadzieję, że ktoś kto obserwuje ich profil zrobi: „Wow! Ale piękne!” – i przejdzie z ich strony na Twój profil i zacznie Cię obserwować. Czy to będzie Twój klient? Przypuszczam, że nie. Ale być może fajna koleżanka! Albo osoba, która chce się czegoś nauczyć, a Ty akurat robisz swój pierwszy komercyjny wzór na szalik…

Jest jeszcze jedna szansa. Jeśli często oznaczasz daną firmę, może się ona Tobą zainteresować. Jeśli oceni Twoje umiejętności dziergania i prowadzenia Instagrama jako „fajne”, to mogą się do Ciebie odezwać np.: „Ej, a jak coś Ci wyślę za darmola, to porobisz zdjęcia i powiesz jakie to fajne?”.

Nie wiem jak to działa, ale domyślam się że właśnie tak. Wyprowadźcie mnie z błędu.

Co za # znalazłam ja?

Szukałam hasztagów dla Kobiety, która robi torby ze sznurka bawełnianego w celach sprzedażowych, klientów szuka w Polsce, ale zdjęcia są na tyle fajne, że nie przeszkadzają Jej zagraniczni obserwatorzy.

I żebyś mnie nie znienawidziła, że wstawiam je w formie obrazka. Kopiuj, używaj, daj znać, czy to cokolwiek dało!!!!

Hasztagi torba ze sznurka na sprzedaż

#crochetbag #crochetbags #handmadebag #handmadebags #rękodzieło #polskierękodzieło #rekodzielowsieci #rękodziełoartystyczne #rekodzieło #ekotorba #torbanazakupy #nasprzedaz #nasprzedaż #nazamówienie #nazamowienie #szydełko #szydelko #szydełkowanie #szydełkowatorba #torba #ręcznierobione #recznierobione #recznierobione_pl #naszydełku #polskiprodukt #polishbrand #madeinpoland #polskidesign #polskiproducent

Jak znaleźć hasztagi dla siebie? – reasumując

NIE – nie możesz pisać hasztagów patrząc na zdjęcie. Leżysz na hamaku i dziergasz, to nie dajesz #buty #słoneczko #jakmidobrze – kto w ogóle wchodzi na te hasztagi i czegokolwiek tam szuka? Serio. Powiedzcie mi.

TAK – zacznij patrzeć pod kontem „kto ma mnie znaleźć?” oraz „jak będzie mnie szukał?”.

Hasztagi – jeśli mają Cię znaleźć szydełkujące koleżanki

#szydełko #szydelko #szydełkowanie #szydelkowelove #szydelkowanie #szydełkować #naszydełku #naszydelku #szydełkowe #szydelkowanieuzaleznia #dzierganie #dziergambolubię #dziergam #dziewiarstwo

Hasztagi – jeśli mają Cię znaleźć osoby szydełkujące zza granicy, by podziwiać Twoje konto

#crochetando #crochet_relax #igcrochet #crochetblankets #crochetingaddict #crochetallthethings #colourfulcrochet #crochetting #crochetfun #crochetbasket #crochetallday #crochetdesigner #crochetproject #crochetisfun #crochetsweater #crochetaddicted #crochetcrazy #crochetinstagram #crochetinspiration #crocheteando #crochetaddiction #colorfulcrochet #crochetingisfun #addictedtocrochet #crocheterapia

Hasztagi – jeśli mają Cię znaleźć koleżanki robiące na drutach

#nadrutach #nadrutachrobione #nadrutachdziergane #druty #robienadrutach #robięnadrutach #dzierganie #dziergambolubię #dziergam #dziewiarstwo

Hasztagi – jeśli mają Cię znaleźć osoby robiące na drutach zza granicy, by podziwiać Twoje konto

#knitknitknit #knitoholic #knitting_inspire #iknit #knitdesign #knitcreativ #sweaterknitting #knitforkids #iloveknit #knittingmom #knittingyarn #knitandbehappy #knitsweater #knitstyle #knits knitting_is_love

Hasztagi – jeśli klienci mają znaleźć Twoje rękodzieło

#rękodzieło #polskierękodzieło #rekodzielowsieci #rękodziełoartystyczne #rekodzieło #nasprzedaz #nasprzedaż #nazamówienie #nazamowienie #ręcznierobione #recznierobione #recznierobione_pl #polskiprodukt #polishbrand #madeinpoland #polskidesign #polskiproducent #naprezent #pomysłnaprezent #pomyslnaprezent

Ciekawostka

Piszę ten post w momencie, kiedy sama zadecydowałam, że nie będę używała hasztagów. Skąd moja decyzja? Hasztagi gwarantowały mi dużo wejść z zagranicznych kont, które szukały kolorowego dziergania, robienia na szydełku z fantazją – och, to ja! Ale nic mi z tego nie przyszło. Miałam więcej wyświetleń, więcej serduszek i… mojego życia na lepsze to nie zmieniło.

Po za tym wybiło mi 1000 obserwujących – z czego kontakt mam może z setką? Może ostatnio nawet sto pięćdziesiąt osób. To ja się zastanawiam co to za ludzie to pozostałe 850 osób i czy oni w ogóle istnieją, czy do nich moje zdjęcia docierają, czy czytają moje wpisy? Czy potrzebuję kolejnych 850 obserwujących, z którymi nie będę miała żadnego kontaktu, żadnej interakcji? – na to ostatnie pytanie umiem sobie odpowiedzieć. Nie potrzebuję obserwatorów udających trupa. Zatem… jeśli ktoś mnie znajdzie i polubi, odezwie się i pogada, poczyta i się pośmiejemy razem z mojego życia – to fantastycznie! Przyjmę go z otwartymi ramionami. I to mi wystarczy. Bo to jest więcej niż jakiekolwiek serduszko lub liczba wejść z zagranicznych hasztagów.

Kiedyś i tak czy siak mam w planach otworzyć sklep z moimi Kozackimi Rękodzielniczymi Arcydziełami. Możesz być przygotowana i już zaobserwować @juleczkownia.sklep – no, nie obrażę się. I wtedy będę cisnąć z hasztagami i to mocno. Dlatego cieszę się, że już troszeczkę je zrozumiałam i myślę, że jakoś to ogarnę. I może nawet kiedyś ktoś kupi moje cudactwa! Jak obstawiacie?

Ponadto na koniec zapraszam Cię do wpisu o tym, co najbardziej wkurza klienta, kiedy chce kupić rękodzieło! – KLIK!

2 komentarze

  • Marta

    Odpowiedz 27 sierpnia 2019 12:07

    #naprawdę

  • Ola Boga

    Odpowiedz 29 sierpnia 2019 18:25

    Dzięki za ten post, tyle prawdy

Post a Comment