Press enter to begin your search

Ręcznie barwione włóczki – JULECZKOWNIAYARN – kwiecień 2020

Zacząć należy od tego, że z „włóczek ręcznie malowanych” przemianowałam się na „motek każdy inny”, bo serio – powtarzalność to mam na poziomie zerowym. Chociaż motki są w tych samych kolorach, to motki są inne – chaotyczne i zmienne (jak ja). Zapraszam w podróż, w której zobaczysz ręcznie barwione włóczki – edycja Kwiecień 2020.

Co barwiłam w kwietniu?

W tym miesiącu postawiłam na wełnę merino 100%, jednak nie jest to merino supermięciutkie. Włóczka jest kłaczkowata i zdecydowanie lepiej ma się na drutach niż na szydełku. W 100g wełny mamy 400m, zatem grubość idealna na skarpetki, albo w sumie cokolwiek innego.

Świeża trawa

Można sugerować, że jest toksyczno-zielona z ciemnymi ciapkami, ale ja tu widzę świeżą trawę. Taką młodą i chętną do życia. Te pierwsze źdźbła, które widać, kiedy odgrabi się zgniłe jesienne liście wczesną wiosną. Ukryte życie, wola istnienia, siła i nadzieja.

Krówka

Nie miałam w sumie pomysłu na nazwę, jedna z dziewczyn na Insta podsunęła mi ten pomysł i w sumie chyba pasuje. Chociaż chyba bardziej kojarzy mi się z opakowaniem takich starych cukierków – Irysów. Tak czy inaczej – ma się kojarzyć słodko i miło! Mniam!

Dżinsowa

Po prostu przetarte dżinsy. Nie sądziłam, że stworzę tak ciemną włóczkę, ale… ona ma w sobie pewien sekret. Bo co to jest dżins? Przetarte spodnie z dziurami, które widziały tak wiele i były z nami w przeróżnych sytuacjach! Dżinsy to wolność. W dżinsach jedziesz na wycieczkę, da się nawet jechać rowerem, da się jechać pociągiem, biegać za dzieckiem, całować się za szkołą, można w nich rozwalić kolano i samotnie słuchać muzyki w słuchawkach przy rzece. Zarzucisz marynarkę i jesteś elegancka, mimo że masz na dupie te same spodnie, w których wczoraj myłaś okna. Dżinsy to uniwersalność, swoboda, powiew wolnej woli. Aż szkoda, że mam tylko jeden motek!

Mocna tęcza

Bo niby mocna, że kolor, ale to mogłaby być też nazwa drinka, co nie? Kolory są mocne, są słabe, są blade i intensywne – w obu motkach tak samo i w obu totalnie inaczej. Zdecydowanie poprawia humor w gorsze dni (jak smaczny drink) i cieszy oczy nawet leżakując na półce. Doskonała towarzyszka na sobotnią noc.

ręcznie barwione włóczki

Muśnięta nasturcją

Tę nazwę podsunęła mi moja Natalia, bo ja w mojej znajomości roślinności, to nawet nie wiedziałam, jak nasturcje wyglądają. Ale oto są! Włóczka nie jest biała, tylko jakby w kolorze mocno rozwodnionej mięty. A na niej kolorowe ciapeczki, które są takie radosne i niespodziewane! Wielka szczęściara z tej, która ją kupi (a może nikt i będzie moja, ha!).

Kaczeńce

Pozostając w kwiatowym nurcie. Dla mnie ta włóczka, to kolor kwiatów rosnących w rowach w mojej rodzinnej miejscowości. To kolor wycieczek rowerowych w pełnym słońcu, zjazdy z górki, zapach pola, traktory i dużo czasu na myślenie i marzenia. Wewnętrzny spokój, wolność, wiatr, który tak kocham. Wszystkie ręcznie barwione włóczki JuleczkowniaYarn mają swoją historię… gdzieś głęboko we mnie.

Ręcznie barwione włóczki ombre

To taka nowość u mnie, wcześniej tego nie próbowałam, ale bardzo mi się spodobało. Włóczki nie mają takiego samego koloru na całej długości (Haha! Jakby kiedykolwiek miały!). Ombre jest delikatne, zaczyna się od bieli z małymi elementami koloru, a kończy na kolorze z elementami bieli. Proste!

Bzowa

Chociaż miałam ochotę nazwać ją: bezowa! Ale w sumie Bzowa też dobrze. Na jednym końcu mocna i silna, a drugim delikatna – bardzo kobieca. Niby na chustę, ale taki sweter z kilkoma słabszymi i mocniejszymi kolorami też byłby genialny! Właśnie po to kupuje się ręcznie barwione włóczki, żeby działy się cuda, prawda?

ręcznie barwione włóczki

Bukiet ślubny

Teraz nie patrzcie i nie czytajcie, bo to moja ulubiona i nie chcę, żeby ktoś ją kupił. Ombre jest tutaj wyraźne. Z jednej strony biel z różem, a na końcu mocne połączenie petrolu (istnieje taki kolor?) z różem. No dla mnie idealna! Nazwa też mówi sama za siebie, chociaż kojarzy mi się też z takim najpyszniejszym deserem lodowym!

ręcznie barwione włóczki

Morska bryza

Miałam dać muszelki do tego zdjęcia, no i zapomniałam… Morska piana, a z niej wyłaniająca się Afrodyta. Nowe życie, ale takie, które przychodzi w huku fal oceanicznych, w ich nieprzewidywalności i sile. Taka silna i piękna – jak kobieta. Zdolna do wszystkiego. Można ją podziwiać, poddać się jej, albo stawić opór i zginąć. Ktoś potrzebuje takiej siły dziergając tak delikatne ombre?

ręcznie barwione włóczki

Bulion warzywny

Bo na koniec musi być z jajem! Chociaż bulion to akurat bez jajek. Spojrzałam na nią i nic innego nie przyszło mi do głowy jak tylko – rosół! Kolorki są świetne, ale ostrzegam że ta włoszczyzna na drutach może zaowocować napadami głodu. I to takimi na swojską kuchnię!

ręcznie barwione włóczki

Ręcznie barwione włóczki – co dalej?

Te włóczki można kupić u mnie na Instagramie od 11 do 15 maja. W następnej kolekcji pojawi się cienkie supermiękkie merino w wielu różnych kolorach! A może nawet bawełna… – muszę pomyśleć! A jeśli jesteś ciekawa poprzednich kolekcji to zapraszam tutaj.

No Comments

Post a Comment