Press enter to begin your search

Jak zmieniało się logo Juleczkowni? – Juleczkownia od pleców #3

Juleczkownia ma swoje początki sto lat temu. Kiedyś zajmowałam się scrapbookingiem i taka nazwa mi przyszła do głowy, jako połączenie słów ‚Juleczka’ i ‚pracownia’. W tym momencie zaczęła się też przygoda… z logo Juleczkowni! Ta podróż trwa po dziś dzień tak naprawdę, czyli już ponad 8 lat.

Jak wybrać logo?

Nie wiem. Spędziłam godziny na stronach robiących logo „z automatu” (czyli np. z takiej strony) i nic mi to nie dało.

Takie strony działają na zasadzie wklejenia nazwy firmy w gotowe szablony – to nie mogło dla mnie działać dobrze. Proces tworzenia logo u mnie trwał bardzo długo i nadal nie do końca uważam, że to jest jego ostateczna wersja – mimo wszystko czuję, że jestem blisko celu.

Od czego się zaczęło?

Zaczęło się od pieczątki, którą potrzebowałam, żeby znakować scrapbookingowe kartki. Jak kupujecie kartki okolicznościowe, to na spodzie/odwrocie/na szarym końcu zawsze jest mały znaczek producenta. Właśnie taką pieczątkę chciałam mieć. Skończyło się na samej nazwie „Juleczkownia” napisanej jakąś fajną, ozdobną czcionką.

Na długo ta pieczątka była jedynym „czymś”, co mogłabym na tamte czasy nazwać logo Juleczkowni.

Założenie strony

Pierwszy raz poważnego bloga czyli www.juleczkownia.pl założyłam w 2016 roku. Włożyłam w niego serce i miałam dużo fajnych wpisów, ale… znów zaszłam w ciążę, a dla mnie to jest strasznie ciężki okres. Okres całkowitego twórczego wysuszenia. Bardzo impulsywnie i pochopnie zrezygnowałam z tego bloga (brawo ja…).

Założyłam nowego bloga na tym samym adresie w kwietniu 2019 roku i tak zaczęła się na nowo przygoda z moim logo.

Logo Juleczkowni – wersja pierwsza

Na początku, w ogóle nie miałam pomysłu na logo. Niestety wiedziałam, że „coś gdzieś jakoś” musi być. Chyba jedyne, co było dla mnie wtedy pewne – to że ma być kolorowo!

logo Juleczkowni

Ostatecznie wyszło na to, jakbym była bardzo przyjazną placówką opieki nad dziećmi 🙂

Wersja druga

Zaczęło mi świtać w głowie, że prócz kolorów, to co mi w duszy gra, to w głównej mierze szydełko. Dokładniej mówiąc to babcine kwadraty, które kocham! Zatem stąd pomysł na wkomponowanie kwadratów do logo. Póki co z marnym skutkiem…

Kwadraty były mało szydełkowe, ale to z kolei poddało mi pomysł na to, jak dokładnie ten kwadrat ugryźć.

Wersja trzecia

Pojawiło się logo, które sama wymyśliłam rysując po prostu na kartce. Mój mąż poświęcił jeden wieczór i w jakimś programie (pewnie w Paincie) zrobił mi coś takiego. Było toporne, czarne, ale doskonale oddawało to, co chciałam moim logo wyrazić.

logo Juleczkowni

Jaka ja byłam na jego widok zachwycona! Ale przyznać trzeba, że było ogromne. Nastąpiła więc decyzja o jego redukcji…

Wersja czwarta

To nic innego, jak przecięcie poprzedniego logo na pół. Tak – zdecydowanie mi się podobało. Podobało pod względem sensu i przekazu – ale nadal nie zadowalało mnie wizualnie. Po dłuższym czasie stosowania, postanowiłam udać się z moim problemem do specjalisty…

Wersja piąta

Taki projekt logo przygotował mi grafik. Ale nie oszukujmy się – nie mam szczęścia w życiu do grafików. Ostatecznie efekt mnie nie zadowolił, a cała współpraca układała się… beznadziejnie. Zrezygnowałam więc z usług, a pomysł grafika postanowiłam dopieścić i dopracować samodzielnie – skoro jemu się nie chciało. Odpaliłam więc Gimp i tak powstała kolejna wersja.

logo Juleczkowni

Wersja szósta

Po moich operacjach w Gimpie, które wcale nie były takie łatwe, wyszło mi coś takiego. Połączyłam literki, ponieważ w wersji grafika każda z nich była osobno i nie wyglądała przez to jak pisana. Wyszczupliłam schemat kwadratu, czyniąc go bardziej subtelnym i delikatnym. Proste patyki zamieniłam na druty łącząc moje obie pasje – szydełkowanie i robienie na drutach. Wybrałam na maksa przymulającą paletę kolorystyczną i stworzyłam moje logo, z którego byłam dumna i dumna jestem nadal.

Wersja siódma

We wpisie o tym jak znaleźć swoją paletę kolorów piszę jak znalazłam swoją paletę kolorystyczną – zaskakujące, co? xD W każdym razie te nowe barwy mojej marki zaadaptowałam także do mojego logo.

logo Juleczkowni

Dodałam też hasło: „motek każdy inny”, tak aby nikomu nie wydawało się, że moje włóczki mają jakąkolwiek powtarzalność kolorystyczną 😉

Co dalej z logo Juleczkowni?

Czy to jest ostateczna wersja? Domyślam się, że nie. Myślę, że z tych kolorów już nie zrezygnuję. Chciałabym jednak kiedyś uzyskać efekt mniejszego logo. Takie z pełną nazwą i hasłem jest mega klawe w dechę. Co nie zmienia faktu, że brakuje mi też takiego mniejszego, coś na zasadzie emblematu. Mogłabym taką miniaturę umieszczać tam, gdzie potrzebuję tylko sygnatury, a nie pełnego logo z nazwą.

Tak, czy owak – pękam z dumy, kiedy spoglądam na to logo! Tworzenie swojej marki pod względem wizualnym to proces, który jest rozłożony w czasie. Przynajmniej u mnie tak właśnie było. Jeśli ktoś całe życie chodził boso, to musi przymierzyć kilka par butów zanim stwierdzi, które są dla niego wygodne i które mu się podobają. U mnie tak było z kolorami i z logo Juleczkowii właśnie. Życzę Tobie powodzenia w szukaniu własnej ścieżki!

No Comments

Post a Comment