Press enter to begin your search

Druga wyprzedaż u Juleczki – Juleczkownia od pleców #2

Stwierdziłam, że całe mnóstwo rzeczy, jakie robię przy okazji wyprzedaży pozostaje niezauważonych – a szkoda! To taki mój pamiętnik postępu, ale być może i wskazówka dla Ciebie na co zwrócić uwagę przy organizowaniu wyprzedaży, co można zrobić lepiej i jak ugryźć takie rzeczy bardzo po swojemu. Jakie błędy zauważyłam przy pierwszej akcji i jak naprawiałam je robiąc drugą wyprzedaż – zapraszam!

Błędy poprzedniej wyprzedaży

Wydaje się, że to nie było wielkie „halo” – ot sprzedałaś kilka produktów na Instagramie, co to za wyczyn? Dla mnie gigantyczny! Po za tym, jeśli mnie wtedy obserwowałaś, to wiesz, że przygotowania do pierwszej wyprzedaży zajęły mi cały tydzień i to dość intensywnej pracy. Ponieważ to był mój absolutnie pierwszy raz (taka dziewica działu sprzedaży), to nie obyło się bez błędów. Ile ich było?

Cała masa! Aż sama nie wiem od czego zacząć. W sumie wszystkie moje działania podjęte przy drugiej wyprzedaży wynikają z postawy: „poprawię moje błędy”. Nie będę więc chyba poświęcać im odrębnego akapitu. Za to każdy z nich będzie punktem wyjścia do przedstawienia, jakie środki zaradcze udało mi się wdrożyć.

Panikara wszystko prała i robienie zdjęć na ostatnią chwilę

Strasznie bałam się, że sprzedam coś, co przy zetknięciu z wodą puści cały kolor, w ogóle się rozpłynie, rozpuści i zepsuje. Te obawy były całkowicie bezpodstawne! Mimo wszystko w pewną niedzielę usiadłam i pomyślałam o wyprzedaży. Totalnie spontaniczna decyzja płynąca z przypływu dobrego humoru – żadna strategia marketingowa, żaden plan sprzedaży. Wyprzedaż miała być (już) w piątek, a ja wszystkie włóczki zaczęłam prać jak szalona. Ich schnięcie zajmuje wieki, a ja nie miałam jeszcze żadnych zdjęć! A bez zdjęć nie miałam jak ich pokazywać na story.

Ostatecznie wyszło na to, że zdjęcia robiłam praktycznie codziennie. Jak tylko coś było suche to lądowało na planie zdjęciowym. Zdjęcia robiłam, żeby pokazać kolory, później (innego dnia), kiedy włóczki miały już swoje nazwy to robiłam zdjęcia sprzedażowe, zdjęcia na insta, zdjęcia na story na zajawki. I to każdego dnia coś – zaczęłam w poniedziałek, ostatnie zdjęcia robiłam w piątek i tak codziennie! To była męczarnia i szaleństwo, obiecałam sobie, że więcej sobie tego nie zrobię.

Środki zaradcze

Po pierwsze włóczki bardzo porządnie piorę zaraz po farbowaniu, nie wpadnę już na pomysł ich ponownego prania tuż przed wyprzedażą.

Po drugie zdjęcia zaplanowałam zrobić jednego dnia – wszystkie! Poświęciłam na to kilka godzin czystego używania aparatu, bez bieganiny po całym domu. Szykowanie takiego domowego „planu zdjęciowego” zajmuje mi mnóstwo czasu, a sprzątanie dwa razy tyle (a ja przy pierwszej akcji sprzedażowej robiłam to sobie przez 5 dni z rzędu…)

Po trzecie włóczki pokazuję na story teraz raz w tygodniu. Gadamy o kolorach, śmiejemy się z nazw (nazwy nadaję od razu). Takie oswajanie Was z produktem powoduje, że wiecie czego się po wyprzedaży spodziewać już od samego początku tworzenia nowej kolekcji. Nie będę musiała tydzień przed dokładnie o wszystkim opowiadać, bo będziecie z tymi kolorami już zaprzyjaźnione.

Nadawanie nazw na ostatnią chwilę

5 minut do wyprzedaży, a ja pisakiem na kolanach na ziemi, przy rozłożonych akcesoriach do zdjęć piszę i próbuję wymyślić nazwy włóczek. To było chore!

Środki zaradcze

Jeśli jakaś nazwa nie wpadnie mi do głowy zaraz po wysuszeniu włóczki, to codziennie na nią patrzę i próbuję odszukać w sobie tego z czym mi się kojarzy. Tworzę do tego całą historię, z której mamy później ubaw na stories. Mam od razu przygotowany formularz w kompie, w którym wpisuję nazwy – dwie połączone wersje. Jedna do druku i do pocięcia na paski, żebym mogła ją przypiąć do włóczki. Druga w formie listy, gdzie od razu mogę wpisać, kto sobie tę włóczkę zamówił.

Chaos w papierach

Miałam na kartce spisane włóczki, których i tak nie wykreślałam, jak ktoś napisał, że je chce. Miałam zeszyt, w którym teoretycznie pisałam co dla kogo. Powiem Wam, że to jest jakaś forma cudu, że każda otrzymała to, co chciała. Miałam bajzel, bałagan, chaos. Używałam różnych kolorów, a potem sama się gubiłam w tym co który znaczył, bo ostatecznie gryzmoliłam coś na kolanie tym, co mi wpadło w ręce jako pierwsze.

Środki zaradcze

Zaprojektowałam i wydrukowałam sobie formularze zamówienia. Takie szyte na miarę. Dokładnie wiem z czym miałam problem, gdzie się gubiłam i jakie informacje mi umykały. Teraz jestem przygotowana perfekcyjnie!

Fatalny termin, zmęczenie i chaos pakowania

Na termin wyprzedaży wymyśliłam sobie piątkowy wieczór. Szkoda tylko, że nie wzięłam pod uwagę tego, że w sobotę od rana wyjeżdżam na weekend do Torunia i będę bez internetu aż do niedzielnego popołudnia. Kiedy wróciłam w niedzielę nie miałam w ogóle czasu na odpoczynek, ogarnianie się, bo rzuciłam się do pakowania. I tutaj zaczęła się prawdziwa masakra.

Środki zaradcze:

Termin wyprzedaży został ustalony tak, bym miała spokojnie cały weekend, żeby uporać się z pakowaniem paczek i mieć ciągły kontakt z osobami zainteresowanymi. Ostatecznie całą sobotę od samego rana do późnego wieczora pakowałam zamówienia, ostatnią paczkę spakowałam w niedzielę nad ranem. Byłam wykończona i przerażona jak zwykle, że coś pomyliłam.

Za małe kartony

Ja naprawdę myślałam, że jestem przygotowana na wyprzedaż! Zbieram absolutnie wszystkie kartony, tylko po to, by móc je wykorzystać w postaci „drugiej szansy”. Tylko nagle się okazało, że są za małe, za szerokie, za głębokie. Jedyny jaki pasował, to po Śliwce Nałęczowskiej – czaicie to? Dostać włóczkę w takim kartonie? Na szczęście kiedyś kupiłam całą masę czarnych kartonów z myślą o prezentach świątecznych. Okazały się być za niskie o jakieś 2 cm, jednocześnie będąc za szerokie. Co miałam zrobić? Musiałam je wykorzystać mimo wszystko. Żeby włóczki nie latały po całym kartonie stosowałam wypełniacze, które również zbieram i kolekcjonuję z uporem maniaczki.

Środki zaradcze

Dokładnie wymierzyłam swoje włóczki i kupiłam dwa rodzaje opakowań kartonowych, które idealnie pasują na 2 lub 4 motki. Umiejętność używania linijki przydaje się w życiu – potwierdzam!

Za to bibułki kupiłam za szerokie i musiałam każdą docinać. Mimo wszystko myślę, że udało mi się zapakować paczuszki całkiem… schludnie! Okazało się jeszcze, że niektóre z Was tak zaszalały z zakupami, że moje pudełka i tak były za małe! Zatem myślę przed następną wyprzedażą zaopatrzyć się w jeszcze jeden rozmiar!

Instrukcja prania

Na szczęście wpadłam na pomysł, żeby wcześniej przygotować sobie karteczki informacyjne, jak postępować z taką włóczką podczas prania. Niestety po czasie dotarło do mnie, że wiele z kobiet, które mi zaufało, kupiło ręcznie farbowaną wełnę po raz pierwszy. Taka mała karteczka mieściła za mało wiedzy, którą mam i którą mogłam się podzielić!

Środki zaradcze:

Wymyśliłam, zaprojektowałam, skonstruowałam i wydrukowałam „Mały Przewodnik po Wełnie”, czyli książeczkę ze wszystkim co dziewiarce ułatwi pracę z nową włóczką. Tłumaczę wiele różnych spraw, które dla doświadczonych dziewiarek są oczywiste. Mam nadzieję, że będzie to cenne źródło informacji dla dziewczyn, które dopiero zaczynają. Przygotowanie jej zajęło mi mnóstwo czasu i energii (moje 4 całe dni robocze), ale uważam że wartość jaką niosą jest nie do przecenienia.

Większość informacji zawartych w tej książeczce znajdziesz też na moim blogu. Książeczka to trochę wersja dla leniwych, ale przynajmniej jest zawsze pod ręką i nic nie trzeba samemu szukać.

wyprzedaż

Wszystkiego za mało

Za mało etykiet, za mało instrukcji prania, część rzeczy niewycięta. Wszystko to tylko pogłębiało mnie w chaosie i opóźnieniach. Gruby Zawiadowca byłby bardzo zły, gdyby to widział. Musiałam co chwila coś zmieniać na kompie, dodrukowywać, docinać….

Środki zaradcze

Wszystkiego miałam dużo i w zapasie. Szacowałam ok 30 zamówień i na tyle byłam przygotowana. Etykiet miałam dokładnie tyle ile włóczek – chociaż i tak powinnam mieć na zapas. Zamówień było 24 więc idealnie zmieściłam się w moich założeniach. Uff!

wyprzedaż

Brak budowania marki

Niby wiedziałam, że włóczki chcę sprzedawać pod marką JuleczkowniaYarn. Logo miałam gotowe i było ono na etykietkach. TYLKO na etykietach! W stories też o tym nie mówiłam. W efekcie? Dziewczyny w ogóle nie oznaczały #juleczkowniayarn na swoich zdjęciach… Bo skąd miały wiedzieć o tym hasztagu?!

Środki zaradcze

W „Małym Przewodniku po Wełnie” umieściłam osobną stronę z prośbą o używanie #juleczkowniayarn. Nagłaśniałam też ten hasztag na swoim stories i w postach, by już nikomu nie umknęło jego istnienie. A może jednak umknęło? Myślę co dalej zrobić z tym fantem!

Rozplanowanie pracy i… powierzchni stołu?

To już wydaje się głupie, ale wcale nie jest. Po część rzeczy musiałam ciągle wstawać, przesuwać, ciągle mi coś spadało, czegoś nie mogłam znaleźć. Po kartony co chwila biegałam do innego pokoju. To znów się okazało, że czegoś mi brakuje. To było szalone marnowanie energii na pierdoły, bieganinę i ogarnianie sytuacji zamiast konkretnej pracy.

Środki zaradcze:

Wprowadziłam dokładny plan działania, wszystko miałam pod ręką w konkretnych miejscach. Rozplanowanie biurka i odkładanie rzeczy zawsze w to samo miejsce nie jest moją mocną stroną, ale całe życie to nauka, nie ma wymówek. Przygotowałam jak największą ilości rzeczy zanim jeszcze przystąpiłam do szykowania i pakowania paczek.

Brak kwitków z poczty

Bo pani mi powiedziała, że nie da mi więcej niż dwa… Kocham InPost za możliwość samodzielnego drukowania etykiet! Ostatecznie szłam na pocztę z nieopisanymi paczkami, a blankiety musiałam wypisywać na miejscu! Katastrofa!

Środki zaradcze:

W planach miałam codzienne spacery na pocztę i każdorazowe przynoszenie pustych kwitków do domu, po jednej lub dwie sztuki. Najwidoczniej inaczej z tą instytucją się nie da. A jednak! Wirus przyszedł i jedyna bezpieczna forma przesłania czegokolwiek, która minimalizuje kontakt z ludźmi, to paczkomaty! I chwała im! Doskonale! Cudownie!

wyprzedaż

Jakie następne kroki?

Trzecią akcję „Wyprzedaż u Juleczki” marzy mi się zrobić już normalnie mając sklep na swojej stronie! To będzie wydarzenie, ciekawe jakie nowe problemy przyniesie 😀

No Comments

Post a Comment